Gottamentor.Com
Gottamentor.Com

Kiedy Sandra Bullock poznała Melissę McCarthy: Prawdziwa przyjaźń Hollywood



Dowiedz Się O Swojej Liczbie Aniołów

sandra-bullock-melissa-mccarthy-okładka-ftr

(Ruven Afanador)

Aktorki opowiadają o komedii, dzieciach i trwałej więzi, jaką nawiązały na planie nowego filmu, Upał .

Przetestuj swoje IQ Sandry i Melissy! Weź udział w naszym quizie i zobacz pokaz slajdów gwiazd na przestrzeni lat.


Przyjaźń Hollywood: To nie może być prawdziwe, prawda? Nie, to wszystko tylko całowanie w powietrzu i Kochaj swoją pracę i Zróbmy lunch. Przynajmniej tego możesz się spodziewać – dopóki nie spędzisz trochę czasu z time Sandra Bullock , 48 i Melissa McCarthy , 42. Od pierwszego spotkania, w buntowniczej komedii z kumplem gliniarzem Upał (w kinach 28 czerwca) kostiumy wypracowały rodzaj koleżeństwa, którego nie mogą podrobić nawet zdobywcy Oscara i Emmy. Kończą sobie nawzajem zdania, robią szczegółowe, przemyślane obserwacje na temat swoich dzieci i bezlitośnie żebrują.

Na planie Bostonu Upał zeszłego lata byli nierozłączni, mówi Paweł Feig , który wyreżyserował aktorki w ich rolach jako spięty agent FBI (Bullock) i beztroski detektyw z Beantown (McCarthy), którzy są zmuszeni do współpracy w sprawie. Zwykle po filmach te przyjaźnie znikają, dodaje Feig, który również pracował z McCarthy przy Druhnach. Ich rozkwitły. Po powrocie do Los Angeles Bullock i jej 3-letni syn Louis wybrali się w Halloween na „cukierek albo psikus” z mężem McCarthy'ego, aktorem Benem Falcone i ich córkami, 6-letnią Vivian i 3-letnią Georgette (McCarthy pracował); cała banda odwiedziła Disneyland w grudniu; a dwie mamy zbierają dzieci razem na regularne zabawy (Widzimy się w ten weekend, mówi Bullock).

Tutaj, w intymnym wywiadzie, ona i McCarthy – owinięci w dopasowane białe szlafroki podczas przygotowań do sesji zdjęciowej – omawiają swoją przyjaźń, swoje rodziny i dlaczego nie uważają się za hollywoodzkie matki.

PARADE: Więc nie znaliście się przed zrobieniem tego filmu?
Byczek: Nie. Mamy wspólnych przyjaciół.

McCarthy: Kiedy ludzie dowiedzieli się, że to robimy, odebrałem od 12 do 15 telefonów z informacją: Niedługo spotkasz najwspanialszą dziewczynę na świecie.

Scena z

Scena z „The Heat”.(Gemma La Mana)


Byczek: To strasznie słodkie.

McCarthy: Ustawiłeś je? Może powiedziałeś ludziom, żeby zadzwonili…

Byczek: Nie, nie znam tylu osób. Zanim się podpisałem, rozmawiałem z Melissą. Słysząc jej głos i jak spokojna, szczęśliwa i słodka [była]… to było jak rozmowa z przyjacielem, który zrozumiał, o co w tym wszystkim chodzi. Jesteśmy bardzo podobni w tym, jak dobrze się bawimy w życie . Mamy dwa różne style pracy, ale kiedy już to zrozumieliśmy, rytm był idealny dla postaci.

Jakie są te różne style?
Byczek: W pierwszym tygodniu myślałem, co ona robi? Tego nie ma w scenariuszu. Byłem samotnym aktorem, zawodowcem, w pokoju pełnym improwizowanych aktorów i komików. To znaczy, powinieneś po prostu słuchać tego, co wychodzi z jej ust. To albo choroba psychiczna, albo geniusz.

McCarthy: Kiedy zwariuję, zacytują ten wywiad, w którym byłeś jak: „Może to choroba psychiczna”. Oooch. Wiedziała!

Byczek: Wierzę, że każdy człowiek ma wyzwania psychiczne. Wiem, jakie są moje problemy… ale twoje są po prostu głębokie. I są tak dobrzy w zarabianiu dla ciebie pieniędzy – to fantastyczne.

Byłeś podekscytowany współpracą?
McCarthy: Zanim cię poznałem – nie słuchaj, nie chcę, żebyś był zarozumiały – w wywiadzie zapytano mnie, kogo uważam za zabawnego, i powiedziałem ci. Bo wiesz co? Myślę, że nie masz żadnej dumy.

Byczek: Ona znaczy w pracy!


Ruven AfanadorRuven Afanador

(Ruven Afanador)

McCarthy: Uwielbiam oglądać kogoś, kto po prostu to robi i nie martwi się, czy jest to głupie, niezręczne lub niepochlebne. A scenariusz bardzo mi się podobał. Podobało mi się, że byli dobrymi postaciami. Nie interesowało mnie robienie Dwóch dingbatów razem i wszystko wariuje.

Byczek: Zawsze chciałem zrobić film o koleżance, taki, jaki robią faceci. Nie miało to nic wspólnego z pozyskiwaniem faceta i nie wiązało się z zakupami butów. Chodziło o dwoje ludzi, którzy są świetni w tym, co robią, walcząc o akceptację drugiej osoby. widziałem Druhny , i powiedziałem, jeśli Melissa McCarthy chce ze mną pracować…

McCarthy: Nie powiedziałeś tego!


Byczek: Przysięgam, że tak.

Czy twoje dzieci były na planie w Bostonie?
Byczek: Dzieciaki były wszędzie. Na zewnątrz w naszym małym parku przyczep była to kraina czarów dla dzieci.

McCarthy: Byliśmy dokładnie naprzeciwko muzeum dla dzieci, a oni mieli zajęcia z tańca hip-hopowego, na które poszli i pokochali.

Byczek: Louis był jak jej trzecie dziecko, tak jak pasował do Vivi i Georgie. I tak bardzo się kochali.

McCarthy: Mimo że jest taki mały, Louis naprawdę grał starszego brata. Obejmował ich ramiona lub szedł przed nimi i blokował je, jeśli coś mu się nie podobało. On był bieganie bezpieczeństwo.

Byczek: Dzieciaki połączyły nas na głębszym poziomie. A rzeczy, na które mamy obsesję poza byciem mamą, też są takie same.

Czym oni są?
Byczek: Budowa i remont domu.

McCarthy: Jesteśmy za to szaleni.

Byczek: W chwili, gdy mówili: I ciąć, rzucaliśmy się na nasze małe krzesełka, otwieraliśmy iPady i przeglądaliśmy czasopisma. burzę mur; myślisz, że powinniśmy zrobić tutaj okno? W tym świecie jesteśmy pokrewnymi duchami. Gdybyśmy mieli piwiarnię z Barcaloungers – ale naszą wersją tego – byłoby świetnie.

McCarthy: Wszędzie byłyby próbki tkanin. I odzyskane drewno.

Ile byliście w stanie spędzać razem jako rodziny?
Byczek: Cóż, kiedy oddzwania na moje telefony… przepraszam, w tym tygodniu byłeś niesamowity.

McCarthy: Ponieważ nadal piszesz do Sandy, ona odpisuje. Gdy zaczynasz wysyłać, ma już bardzo przemyślaną odpowiedź w części 1a-sekcji-2b.

Byczek: Nie chcę, żeby okazja zniknęła z powodu mojego braku organizacji.

McCarthy i jej mąż Ben Falcone. Obrazy Getty

McCarthy i jej mąż Ben Falcone.(Obrazy Getty'ego)

McCarthy: Ben i ja żyjemy jak pustelnicy. W noc koncertu będziemy jak, myślisz, że możemy dostać bilety? I wszyscy mówią: Nie, dlaczego nie zrobiłeś tego wcześniej? Ale jesteś całkowitym przeciwieństwem. Robisz to 16 miesięcy.

Byczek: Czasami czuję się zmuszony. Taka jestem. Nauczyłem się jednak dużo odpuszczać.

Martwisz się, czy jesteś dobrą czy złą mamą?
Byczek: W każdej sekundzie każdego dnia.

McCarthy: To mnie dręczy. Czuję się bardzo winny za pracę. W mojej pamięci mama i tata ciągle tam byli. Ale w rzeczywistości mój tata pracował w Chicago dla Belt Railway, kłócąc się o sprawy arbitrażowe, a moja mama była sekretarką. Wszyscy byliśmy tak szczęśliwi, że nie zarejestrowałem, że działają. Musisz być w stanie utrzymać swoje dzieci. Ale czuję, że to dziwne współczesne zjawisko, że zawsze czujesz się za to winny.

Byczek: Nie wiem, czy czuję się jak zła mama, ale pod koniec dnia zawsze jestem nękany, czy zrobiłem wystarczająco dużo? Czy powinienem iść w innym kierunku? Ale wiem też, że całe moje życie kręci się wokół Louisa. Dopóki wie, w chwili, gdy wchodzi do pokoju, że jest najbardziej niesamowitym stworzeniem, jakie kiedykolwiek spotkałem, wszystko inne jest prawie… nic nie możesz na to poradzić.

Czy sława stwarza dla ciebie problemy? A co z paparazzi?
McCarthy: Nieznajomym nie należy pozwalać na zrobienie zdjęcia Twojemu dziecku i sprzedanie go dla zysku. Myślą, że wypuszczamy produkt, a ty wypuszczasz dziecko.

Byczek: Jesteśmy dorośli i jesteśmy uczciwą grą — nie żebym lubiła być fotografowana wchodząc i wychodząc ze szkoły w moim spodnie dresowe . Ale instynktownie przerzucam rzeczy przez głowę Louisa. Jestem krótkowzroczny, więc zauważa je dużo wcześniej niż ja i nie lubi ich. Przygląda im się śmierdząco, a oni mówią: „To taki wściekły dzieciak, ale patrzę na nich i mówię: Tylko wtedy, gdy jesteście w pobliżu”.

Poza tym, czy uważasz, że wychowywanie dzieci w Hollywood jest inne, czy trudniejsze?
Byczek: Nie wychowuję Louisa w Hollywood. Wychowuję go w moim świecie. Dla mnie dobrą rzeczą w życiu w Los Angeles jest różnorodność wyborów dotyczących stylu życia, koloru i religii. Chcę, żeby Louis rozejrzał się i zobaczył każdy kolor pod słońcem. Mam też luksus dzielenia czasu między Los Angeles i Austin. [Kiedy spotykam innych rodziców], jest tyle bagażu, co wiąże się z tym, co robię. Idę, spróbuj nie czytać tego, co przeczytałeś, ponieważ to jest kobieta, którą jestem. Jestem mamą Louisa.

McCarthy: Ben i ja nie mamy absolutnie nic wspólnego z Hollywood, które składa się wyłącznie z aktorów i Sunset Strip. Pragniemy rozmawiać z ludźmi, którzy robią różne rzeczy i pasjonują się tym. Mamy jednych z najbardziej solidnych, uroczych przyjaciół na świecie.

Byczek: Kiedy ona i Ben zapraszają Cię do swojego kręgu, myślisz: Będzie świetnie! Widzieć parę, która się dobrze bawi, wspiera się nawzajem – to właśnie w nich kocham. Oni mają tę elektryczność; patrzą na siebie i myślisz: W tym domu nie tylko się śmieje.

McCarthy: Lubię go. Zatrzymam go.

Byczek: [ kiwa głową w zgodzie ] On odpowiada na moje sms-y i e-maile.